Aldaker - Maine Coon Cattery
Aldaker
           
 


Warning: mysql_connect() [function.mysql-connect]: Access denied for user 'almaro'@'195.114.1.23' (using password: YES) in /home/almaro/public_html/strony/life.php on line 1130


Spis treści
   Wstęp czyli Fraszki definicja
   Skarb
   Wiedźma
   Krótka historia literatury
   Kota wychowanie...
   Poradnik Rasowego Hodowcy
   Dekorator
   Ogłoszenie Internetowe
   Kuracja
   Zima
   Zmora
   Iluzji czar


Umieścić dział nowy mam zaszczyt na stronie:
bajki i fraszki O KOCIM OGONIE,
O LUDZIACH żyjących z kotem w symbiozie,
zawiści, głupocie i innej grozie;-)

komandor Goran of Aldaker*PL
Copyright Aldaker*PL 2005

PRZEDMOWA
Dziękuję bardzo Mojej Muzie z pewnej agencji reklamowej,
której namowy skłoniły mnie do opublikowania części materiału
z tomiku 'KOCI ŚWIAT'. Wszystkie teksty publikowane na tej
stronie są mojego pióra i chronione są prawami autorskimi.

Chciałbym również miauknąć dziękuję, pewnej pani dziennikarz,
której poparcie i dobre słowo, były miodem na me serce i nadały
bieg wielu sprawom.
Gdańsk, 01.02.2005 r.

Wstęp czyli Fraszki definicja

Ścigając plotki, sensacje nowe,
człek prosty traci i umiar i głowę.
Dla tych, co chęcią pisania pałają
lecz fraszki i rymu pojęcia nie znają
skreślam te słowa i definicje,
talent to jedno, czym innym ambicje.

Fraszka - to humor, słowem igaszka,
wyzwaniem dla mózgu, nie dla fistaszka.
Gdy umysł jednak mądrością nie grzeszy,
słów kilka na prędce skleconych go cieszy,
bez ładu i składu, bez smaku, bez klasy,
za rym Mistrz się bierze lub tylko... :)

27.01.2005
dedykuję:
Wszystkim tym, którzy lubią rym:)

SKARB

Kot grzebnąć pasjami lubi w kuwecie,
nic jednak bardziej nie męczy go w świecie,
gdy z brudnej kuwetki fetor wyziera,
włos jeży na karku, dech w piersi zapiera.

Gdy obok kuwety skarb trafisz ukryty,
nie ścigaj z wrzaskiem winnego bandyty.
Choć mówić głośno, to nie wypada
sam zasłużyłeś na miano gada.

Ot, flejtuch, brudas, paskuda, niecnota,
to epitety dla Ciebie - nie kota!
Spójrz w lustro i zrozum, to Twoja wina
kot trafić w kuwetę nie zapomina :)

27.01.2005
dedykuję:
Poszukiwaczom skarbów

WIEDŹMA

Gdzie okiennica za oknem klapie,
w domku na bagnach, na kurzej łapie,
tam szpetna wiedźma, stara brzydota,
głaszcze za uchem czarnego kota.

Patrząc z nadzieją w szklaną swą kulę
zaklęcia szczęścia wymawia czule.
I czeka na chwilę wielkiego spełnienia,
by móc wypowiedzieć ukryte pragnienia.

Rozbłysła w chacie poświata złota,
zalśniły zielono ślepia jej kota.
I rzeczywistość nagle się zmienia.
Mów wiedźmo teraz swe trzy życzenia!!

Wiedźma więc myśli, co zdarza się rzadko
i pierwsze życzenie, mówi wręcz gładko:
Chcę być znów młoda, piękna, powabna,
czar działa - i stała się nawet zgrabna!!

Drugim życzeniem jej - góry złota
i diamentowa kolia dla kota,
grunty, pałace, zamki, winnice.
Zniknęła bieda i okiennice.

Przy trzecim życzeniu błysnęła konceptem,
chcę Księcia z humorem i intelektem.
Niech kot mój kochany w Księcia się zmieni,
a będę szczęśliwą kobietą na ziemi.

I oto na zamku, na górnym tarasie
książę objawił się w pełnej krasie.
Namiętny pisk z siebie Wiedźma wydała.
W wielkiej euforii do Księcia pognała.

W objęcia wybrańca rzuca się szczerze,
a Księcia namiętność jakoś nie bierze.
I tu konsternacja zapadła spora,
zwątpiła Wiedźma - czyżbym potwora?

Cóż to się stało mój drogi, kochany?
Czyżbyś zmęczony, zły, niewyspany?
Koteczku, Księciuniu, co z Tobą się dzieje?
A na to Książę cynicznie się śmieje:

W zasadzie pięknaś, zgrabna, bogata,
mieszkasz wykwintnie, pałac nie chata.
Jest tylko jedna uwaga mała,
żeś głupia Wiedźmo mnie wykastrowała!!!

27.01.2005
dedykuję:
Niejednej Wiedźmie

KRÓTKA HISTORIA LITERATURY

Fraszka ta mówi o ludzkich głupotach,
o fobiach hodowców, nie o ich kotach.
Piórem i słowem ekwilibrystyka
w postaci fraszki, bądź pamiętnika,
to formy wyrazu znane od lat,
niemal tak stare, jak starym jest świat.

Wbrew temu, co twierdzą umysły szalone,
są one wobec i wszem dozwolone.
Koncesji na nie, nikomu nie dano,
gdy, ktoś tak duma - w głowie ma siano.
Z cholewy zaś butów słoma wystaje,
świadectwo niewiedzy stwierdzeniem tym daje.

Zasada jest jasna i oczywista,
gdy chce ktoś pisać - niechaj korzysta.
Niechaj plagiatów się plagi nie boi.
Wielkim o sławę strach nieprzystoi.
Niniejszym ogłaszam Panowie i Panie
konkurs na fraszek i bajek pisanie.

02.02.2005
dedykuję:
Mistrzom Pióra

KOTA WYCHOWANIE...

Gdy dezyzję już podjąłeś,
gdy pod dach swój kota wziąłeś,
zamiast wstawać o dziewiątej,
już pobudkę masz o piątej.

Jeśli będziesz zbyt oporny
wrzask obudzi cię potworny.
Bladym świtem - słuszna pora
czas nakarmić dyktatora.

Kot - by było nieco sprawniej,
chcąc Cię szybciej i zabawniej
zwlec z łóżeczka lub kanapy,
pod pierzynkę włoży łapy.

Wnet dopadnie łowca srogi
duży palec u Twej nogi.
I wprawiając Cię w udrękę
zapoluje na twą rękę.

W dzikich harcach i galopie,
ciepłą kołdrę z Ciebie skopie.
Na poduszkę się wgramoli,
włos na głowie wymiętoli.

Na dzień dobry twarz umyje,
z szafy rzuci się na szyję.
Nosem trąci, pocałuje,
wąsem w oko Cię zakłuje.

Nie śpij ciągle, tak bez przerwy!
Nabierz z rana trochę werwy!
Czas człowieku wielkich zmian!
Wnet zobaczysz kto tu PAN!

30.01.2005
dedykuję:
Zdesperowanym kotów Poddanym

PORADNIK RASOWEGO HODOWCY

Kiedy Twój kot już zarabiać przestanie,
kiedy kastracji czas jego nastanie,
kiedy dopadnie Cię szczytu głupota,
oddaj w adopcję swojego kota.
Wczoraj pieszczony, głaskany, kochany,
dziś niczym mebel stary oddany.
A jeśli problemu rozwiązać sie nie da,
wyślij koteczka cichutko do nieba.
Wszak ciężki to grzech i wręcz nie wypada
trzymać nieroba i darmozjada...

27.01.2005
dedykuję:
'Miłośnikom' kotów

DEKORATOR

W pewnej błyskotliwej głowie
jest pomysłów całe mrowie.
Zapał twórczy wręcz rozkwita,
kiedy do niej myśl zawita.
Rośnie wola zmian czynienia,
kształtowania otoczenia.

Dywan nowy fason traci,
nieco rzępi się, mechaci.
Tu rozprucie, tam frędzelki
nakład pracy to niewielki,
za to efekt pierwsza klasa,
gdy euforia w duszy hasa.

Gdzie tapeta nie pasuje,
wizerunek domu psuje,
zdjąć paskudztwo nie zawadzi
- mistrz-artysta sobie radzi!
Malowniczy strzęp powiewa,
twórcy oczy pot zalewa.

Zegar dziarsko zdarł ze ściany,
szturm przypuszcza na firany.
Na kanapie sierść zostawia,
tu i ówdzie 'puści pawia'.
Czasem w górę wygnie prącie,
cichcem strzyknie w jakimś kącie.

Pazur mistrza fotel zdziera.
Nowy wymiar dom przybiera!
Oryginalna, ręczna praca,
wystrój wnętrza jak wzbogaca!
Kim jest wielki ten kreator?
Majster Kotek - dewastator!

07.02.2005
dedykuję:
Szalonym artystom

OGŁOSZENIE INTERNETOWE

Dla czytelników słów kilka wyjaśnienia...

To, co napiszę bolesnym być może
lecz tak się dzieje w hodowców sforze,
że jeden drugiemu ''łatki'' przypina,
zaś skromnie o brakach swych zapomina.

Ta fraszka nie mówi o kotach - niestety,
jest odpowiedzią na pewne bzdety,
przez zacnych hodowców, odważnie pisane
na stronach hodowli zaś publikowane.

Historia ciekawą mi się wydała,
dlatego też fraszka o niej powstała.
Wybaczcie ostre i mocne w niej słowa
- kto mądrym człowiekiem, ten morał zachowa.

Opowieść sensacji, to wdzięczne zadanie,
historię zdarzenia otwiera pytanie.
Jowita Białas-Rostkowska


OGŁOSZENIE
Któż na swych stronach radośnie umieści,
wpis-oświadczenie przedziwnej treści?
Słowom swym nada moc deklaracji,
manifestując swój brak akceptacji!

Na froncie strony objawi je szumnie,
prostactwem błyskając nad wyraz dumnie.
Niech wszyscy czytają to obwieszczenie!
Oto w cytacie słów tychże brzmienie:

''Uprzejmie hodowców dziś informuję,
że Pani Rostkowskiej nie akceptuję
i wszelkich jej działań jako hodowcy''
Tu podpisano: My zawodowcy.

A ja się pytam hodowcy mili,
Czyżeście rozum swój pogubili?
Czemu Was moja osoba tak drażni?
Czyżbyście chorzy, czy niepoważni?

Wszak osobiście mnie nawet nie znacie!
Na jakiej podstawie uwagi więc macie?
Jakież psychozy kierują Wami,
że obcy ludzie są dla Was wrogami?

Czyżbyście gorsi się czuli ode mnie,
że swoje żale rzucacie pisemnie?
Czyż w swoim gronie, tak mało znaczycie
że na obcego tak głośno krzyczycie?

Któż na bliźniego namiętnie tak pluje?
Ten, kogo zazdrość w oko zakłuje!
Maluczki człowiek, prymityw być może,
tekst taki umieszcza w fiksacji ferworze!

Gdy niedocenionym w życiu się czuje,
i z braku poczucia wartości choruje!
Gdy krew go z zawiści, niemocy zalewa,
bo pyłkiem i prochem jest - niczym plewa.

Człek silny do czynów się takich nie zniża,
gdyż głupot pisanie, mądrości ubliża.
Milczenie jest złotem, wstydu oszczędza,
gdy brak rozumu - to rozpacz i nędza!

Rzecz ujmę krótko Drodzy Pieniacze:
wszak na grzebieniu i wesz pięknie skacze!

11.02.2005
dedykuję:
Ubogim i cierpiącym...

KURACJA

Gdy kot aplikacji lekarstwa wymaga,
refleks i czujność się jego wzmaga.
Bacznie lustruje działania człowieka,
w skupieniu na akcję pogromu czeka.
I bystrym okiem zaczyna spozierać,
lecz pyska nie ma zamiaru otwierać.

Naiwny człowiek w swojej głupocie,
przekupstwem próbuje wymusić na kocie,
nieco współpracy lub dobrej woli,
z tabletką do kota więc się gramoli,
skrzętnie schowaną w przysmak największy,
myśląc, że kotek podstępu nie zwęszy.

I dumny z zasadzki, do kota startuje.
Szczęśliwy, że lekiem go nafaszeruje.
Znalazł się Szewczyk Dratewka - głupota!
Gdzie z takim pomysłem leziesz do kota!
Swojego czasu wytruto tak smoki!
Kot wiedząc o tym - w dzikie podskoki!

Ze szczytu szafy lśnią kocie oczy,
zaś po podłodze tabletka się toczy.
Na wysokościach, tuż pod sufitem
kot tryumfuje nad smoczym mitem.
Przed Tobą człowieku teraz wyzwanie!
Na kota dziarskiego zapolowanie!

Po kilku zasadzkach i wielu unikach,
kot zawinięty siedzi w ręcznikach!
A człowiek z tabletką do dzieła się bierze,
z poduszek zaś wokół sypie się pierze
i ran nieco kłutych przybywa i ciętych
- trafiło się dwóch zawodników zawziętych!

Mistrzostwa zapasów w domu się toczą,
aż szyby w mieszkaniu z lekka klekoczą.
Koteczek wdzięczne hołubce wyczynia.
spadają ze stołu kubki, naczynia.
I wreszcie sukces oczekiwany!
Lek kotu został wreszcie podany!

Lecz kilka chwil później grozą zawiało!
Kotu coś z paszczy znów wyleciało!
Z ogromnym wdziękiem i pełną gracją,
kot plunął na dywan zjedzoną kolacją.
A tam pastylka nieśmiało błyska.
Zwariować można przez te kociska!

Ponownie do czynu się człowiek zabiera,
szczątki tabletki z dywanu wybiera
i rzuca się lotem ślizgowym na kota,
w supłach ręczników, dywanów się mota
i z hukiem, łoskotem na ścianie ląduje.
Tak kończy ten, kto na kota poluje!

Sięgnij człowieku po drugą drażetkę,
wyrzuć do kosza wymiękłą tabletkę.
Nie przejmuj się swoim niepowodzeniem,
to nic, że kot oddał tabletkę z jedzeniem.
To nic, że fiasko poniosłeś na froncie!
Nie pierwsza pastylka wypluta na koncie!

Rzecz to przedziwna, niespotykana,
z kotem swym walczy człowiek od rana,
chcąc mu lekarstwo zaordynować,
sam w końcu z frustracji zaczyna chorować.
Wypada z paszczy wstrętna piguła,
czy kot specjalista czy człowiek niezguła?

13.02.2005
dedykuję:
Desperatom

ZIMA

Gdy za oknem trzaska mróz
na grzbiet ciepły sweter włóż.
Otwórz serca swego wrota,
nakarm bezdomnego kota.
Uchyl okno, drzwi od sieni,
a być może coś się zmieni,
w życiu kota smutnym, chłodnym,
i nie będzie on już głodnym.

Los przemyślnie bowiem sprawi,
że w twym życiu się pojawi,
dziś nieszczęścia kłębek mały,
za dni kilka - wrzechświat cały.
Wzruszająco rozmruczany,
w swym człowieku zakochany.
Nie potrzebny sweter już,
ciepło kota masz tuż-tuż...

17.02.2005
dedykuję:
Zmarzniętym...

ZMORA

Przedmowa

Ta fraszka powstała dla druha mojego
rudego Krakusa - kolegi Bodiego.
Na zamówienie przez niego złożone
rymy tej fraszki zostały stworzone.

Pod wpływem zdarzeń i ciągłych jazgotów
słyszanych w gronie hodowców kotów,
spisałem znowu dosadnych słów parę,
kiedy absurdy przebrały miarę.

Tekst ten cenzurą jest obłożony,
od lat osiemnastu - do stu dozwolony.
Przez wzgląd na moralność i wiele spraw
właściwe słowo na miejsce wstaw :)

Komandor Goran of Aldaker*PL
niniejszym przekazuję mojemu koledze Bodygardowi
prawa do publikacji tego tekstu.


ZMORA
W bagnie obłudy i fałszu podłości,
wśród kłamstw meandrów i morza wrogości,
dryfuje jak potwór, pokraczna zmora
- hodowców kotów ambicja zbyt chora.

Jak mór i zaraza hodowcom doskwiera,
jak smród uciążliwa - wredna cholera.
Trójcę z głupotą i chamstwem tworzy,
''przymioty'' te razem - to dopust boży.

Gdy zgorzel zawiści ambitnych zżera,
solą im w oku jest cudza kariera.
Tryskają jadem, jak kobra królewska
lecz jest to maniera iście... ;)

Zazdrość, oszczerstwa oraz plotkarstwo,
na to hodowco - jest jedno lekarstwo.
Za takie działania czynione z czasem
nazwany zostaniesz wielkim ... ;)

Szanuj więc miły, drugiego człowieka,
wszak tylko pies na psa szczeka.
Nie pluj na pracę, czyjś trud i znój,
bo wyjdzie na to, że sam jesteś... ;)

Zamiast bliźniego obrzucać błotem,
raduj się życiem ze swoim kotem,
gdyż tylko kretyni i głupie matoły,
ozorem mielą i piszą pierdoły.

09.03.2005
dedykuję:
Ambitnym

ILUZJI CZAR

Kiedy tytuły Twój kot zdobywa,
przyjaciół w około nagle przybywa.
W radosnym tumulcie się objawiają
i do znajomości się z Tobą przyznają,
prawicę zwycięzcy pragną uścisnąć,
nadmiarem troski i życzliwości błysnąć.

Wszak jeszcze WCZORAJ - bojkotowany
DZIŚ - niczym gwiazda jesteś witany.
A ja się pytam - skąd nagła ta zmiana?
Te wielkie owacje i morze szampana?
Skąd tylu przyjaciół, gdy dobrze się wiedzie?
Prawdziwych wszakże... poznaje się w biedzie!

04.07.2005
dedykuję:
''Przyjaciołom''... Cudownie objawionym